Dzisiaj króciutko. Jak w temacie.
Jeżeli biegasz na bieżni to staraj się, aby robić to cicho. Na początku nie jest to łatwe, ale przychodzi z czasem. Technika się poprawia i stukasz jak koń kopytami.
Jako, że temat związany jest z postawą przy bieganiu, oto kilka wskazówek oraz dobrych nawyków odnośnie postawy przy “długodystansowym” (nie sprincie):
- Ląduj częściowo na pięcie i śródstopiu – nie na samej pięcie.
- Odbijaj się z palców (jeśli potrafisz…pracuj dużym palcem przy odbiciu) – poczuj jak pracują łydki przy odbiciu.
- Kolana delikatnie unoś do góry, oszczędzając energię. Długi bieg to nie sprint. Przy lądowaniu kolana rozluźnione.
- Stawiaj małe kroki, tuż pod sobą. Duży krok wcale nie oznacza szybszego biegania.
- Biodra w naturalnej pozycji. Nie próbuj zbędnie nimi machać.
- Tułów staraj się trzymać prosto – unikaj garbienia się.
- Ramiona wspomagają przemieszczanie ciała w przód. Zegnij pod kątem prostym, delikatnie zaciśnij pięści (dosłownie tyle ile wystarczy do utrzymania paczki chipsów). Jeśli bolą – opuść na chwilę i rozluźnij.
- Barki trzymaj raczej nisko, nie unoś szczególnie gdy się zmęczysz.
- Patrz naturalnie przed siebie.








Myślę, że człowiek po pewnym kilometrażu naturalnie zmienia sposób poruszania się, aby był on jak najbardziej optymalny. Nie zmienimy pronatora w supinatora. Kiedyś był fajny wywiad (bodajże na bieganie.pl) z Haile Gebrselassie, w którym to cesarz zwrócił uwagę na to, że prawą rękę unosi wyżej od lewej, a to dlatego, że biegał do szkoły z książkami pod jedną pachą ;)
Oczywiście, co innego biegi krótkie, gdzie technika to rzecz święta.