Część z Was z pewnością pamięta wielicki basen przy kopalni i jego kultowe przebieralnie z rozsuwanymi okienkami i paniami odbierającymi sterty ubrań. Osobiście lubiałem przeszklone przejscie do basenu, szczególnie zimą kiedy na zewnątrz śnieg i ujemne temperatury a w środku cieplutko i głośno. No i te drzewa bananowe.
Minęło trochę lat i z powrotem Wieliczka ma swój, już mogę zaryzykować i powiedzieć, unikalny i niezapomniany obiekt. Architektonicznie prezentuje się bardzo nowocześnie. Położenie w parku, otoczony boiskami i kortami – ciężko wymarzyć sobie lepsze na sportowe wyczyny.
8 października otwarcie obiektu. Ciekawe czy akceptują karty Multisport…
Do zobaczenia na basenie…i niestety ubrania trzeba będzie samemu pewnie wieszać w szatni…

Basen w Wieliczce
Napisane w Ogólne | Zostaw Komentarz »
Pomimo tytułowej Wieliczki, moje zamiłowania do Niepołomic oraz ościennych gmin nie pozwalają mi zapomnieć o wspaniale zapowiadającej się imprezie biegowej w ten weekend. Dołączam się do organizatorów i namawiam gorąco do uczestnictwa w imprezach ruchowych. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Więcej szczegółów na stronie organizatora: plan dnia, zapisy, regulamin, opis oraz wizualizacja 3D trasy (polecam!!!).
Napisane w Imprezy Biegowe, Ogólne, Trasy | Otagowane bieganie, google 3D, kłaj, las, niepołomice, nordic walking, pogoń za żubrem, puszcza niepołomicka, szarów, weekend, zawody, ścieżki biegowe, żubr | Zostaw Komentarz »
Jaki jest bilans zysków i strat przy popełnionym świadomie kłamstwie?
Parafrazując powszechne prawa Murhy’ego, straty są niemal gwarantowane przez samo ich potencjalne wystąpienie, a zyski – zanim wystąpią to tylko pogorszą całą sytuację…Na szczęście pan Murhpy to historia (chociaż wciąż “żywa” i niezaprzeczalna) a dzięki nauce i zaawansowanym badaniom neurologicznym możemy śmiało czerpać profity oszukując.
Jak każda konkurencja, również oszukiwanie wymaga godnego przeciwnika. Naukowcy zalecają biegaczom stanąć w szranki z najgodniejszym z rywali – swoim własnym mózgiem i ośrodkowym układem nerwowym.
Jedna z teorii dotyczących przyczyn zmęczenia biegaczy sugeruje, że to właśnie mózg może być ważną przyczyną zmęczenia podczas długotrwającego wysiłku (nie tylko podczas maratonu ale i na krótszych dystansach).
Mózg dąży do utrzymania organizmu w stanie równowagi. Zarządza oddychaniem, tętnem, jest odpowiedzialny za wysyłanie impulsów nerwowych dzięki którym nasze mięśnie się kurczą oraz rozkurczają. Owa praca mięśni, w stanie równowagi, powinna przebiegać na optymalnym poziomie, bez zagrożenia przeciążeniem czy uszkodzeniem. Ma to bezpośrednie przełożenie na nasze “możliwości” biegowe.
Biegnąc na długim dystansie, organizmowi zaczyna brakować substratów energetycznych (konkretnie glikogenu – czyli paliwa dla mięsni). Dodatkowo, mięśnie cierpią na skutek mikrozniszczeń i urazów spowodowanych wielokrotnymi skurczami podczas stawiania kolejnych kroków. Walczysz o kolejne kilometry lub minuty na stoperze, ale zanim je pokonasz musisz przeciwstawić swojego ducha walki racjonalnemu mózgowi. Właśnie w takich sytuacjach mózg celowo zmniejsza ilość impulsów nerwowych wysyłanych do pracujących mięśni. Odczuwasz to jako zmęczenie i ból! To typowy mechanizm obronny.
Dlaczego i czy w ogóle powinniśmy oszukiwać mózg, skoro ten mówi – wystarczy już dość? Odpowiedzią może być przykład z przyspieszającymi na ostatnich metrach zawodnikami. Jeśli powody zmeczenia byłyby czysto fizyczne, to zmęczony zawodnik, na ostatnim etapie powinien obniżać, wzglęnie utrzymywac dotychczasowe tempo. Tymczasem regularny trening może przyczynić się do “nauczenia” mózgu, że nasze mięśnie są bezpieczne i mogą pokonywać dłuższe dystanse z jeszcze wiekszą intensywnością.
Napisane w Ogólne, Trening | Otagowane bieganie, fizjologia, homeostaza, mózg, medycyna, nauka, sport, Trening, wola | Zostaw Komentarz »
Podczas tygodniowej wizyty w USA odwiedziłem znany mi już z zeszłego roku klub fitness. Chciałbym się podzielić kilkoma ciekawostkami z wizyty w “fabryce dobrej sylwetki” – no bo jak inaczej można określić halę ze sprzętem? Czytajcie dalej…
Wiadomo, że skala kapitału na amerykańskim rynku usług jest niebotyczna w porównaniu z naszym rodzimym a do tego w Ameryce wszystko jest duże to dlaczego fitness club nie ma być wielki?
Pomimo, że nasze rodzime siłownie wyglądają przy tych zachodnich jak biedny kuzyn, to widzę mimo wszystko spore szanse na rozwój tej branży w naszym kraju. Rynek na 100% się rozwija a dzięki kryzysowi nawet kwitnie jak nigdy dotąd…Wyjaśnię za moment.

New York Sports Club
Piątek, godzina 9 rano, wraz ze znajomą udajemy się do lokalnego klubu sportowego – New York Sports Club (NYSC) w Somers, NY. Budynek, w którym mieści się klub ulokowany jest na plazie, pośród wielu innych sklepów, restauracji, wielkości powiedzmy wielickiego rynku wraz z przylegającymi do niego ulicami. Samą powierzchnię klubu przyrównałbym do średniego dyskontu spożywczego.
Pierwsze co szokuje to godziny otwarcia – od 5 rano do 22 (istnieją też całodobowe kluby). Drugie zaskoczenie powoduje spora ilość obecnych tam ludzi oraz ich przedział wiekowy – od 5 do 99. A propos kryzysu i kwitnącej branży fitness klubów – to doskonałe miejsce na rozładowanie stresu związanego z trudną psychicznie sytuacją jaką jest tymczasowy brak pracy (chyba każdy zna ten ból).
Z racji tego, że znajoma ma roczny karnet – otrzymałem tygodniowy tzw. Guest Pass – zupełnie gratis wedle zasady – “a może się skusi po tygodniu na karnet”. Ilość wejść nieograniczona. Sweet!!! Rok temu dostałem identyczny prezent.
Nie będę się rozpisywał na temat przyrządów natomiast z ciekawszych wspomnę bieżnie i rowerki wyposażone w ekran lcd ze 100-ma kanałami telewizyjnymi, wiatraczkami wbudowanymi w panel – jakby przypadkiem zrobiło się za gorąco… Gorąco raczej nigdy nie jest bo pomieszczenie jest klimatyzowane. Oprócz siłowni jest sala do grupowej jazdy rowerowej – treningi na zapisy w określonych godzinach z trenerem. Sala taneczna do step-aerobiku, mini basen, mini boisko do kosza oraz sauna – wszystko jest w cenie karnetu.
W przejściu z szatni na salę na pułkach ułożone są białe ręczniki. W ramach higieny każdy ćwiczący powinien mieć conajmniej jeden przy sobie. Po zakończeniu ćwiczenia należy grzecznie spryskać sprzęt płynem dezynfekującym oraz wytrzeć go do sucha. To już nawet u nas się praktykuje ;)
W prysznicach znajdziemy zawsze napełnione pojemniki z żelem aloesowym, szamponem i odżywką do włosów (i nawet nie wziąłem żadnego do domu ze sobą!).
Ogólnie znamy obraz otyłych Amerykanów nie mających wiele wspólnego z miejscami jak opisałem powyżej. Mimo tego można im pozazdrościć tego typu klubów dostępnych praktycznie dla większości społeczeństwa. Cena za członkostwo nie jest wygórowana i wynosi w zależności od okresów promocyjnych około 50-70 dolarów na miesiąc.
Wszystkim rodakom, którzy ćwiczą swoją kondycję oraz charakter w lokalnych mini siłowniach czekając na swoją kolej na jednej z dwu bieżni mogę jedynie życzyć uśmiechu i rychłego lata :)
Napisane w Gadżety, Ogólne | Otagowane bieganie, bieżnia, fitness club, ny, NYSC, odchudzanie, sauna, siłownia, somers, sport, usa, utrata masy | Komentarzy: 2 »
Ciekawe jak ten nagłówek wpłynie na pozycjonowanie mojego bloga w wyszukiwarkach. Z drugiej strony coraz ciszej o kryzysie (na całe szczęście) i możemy skupić się wyłącznie na temacie biegnia.
Dość przypadkowo odkryłem jak w stosunkowo łatwy sposób pokonać odległość wielokrotnie dłuższą od tej, którą biegamy zazwyczaj. Już wyjaśniam o co chodzi…
Ostatni tydzień urlopu wykorzystałem na poranne aeroby i cardio na bieżni. Bieżnie oferują różne programy jak Fat Burn, Weight Loss i chociażby 5K… No i właśnie dzięki 5K mam nowy sposób na trening długiego dystansu.
W zeszłym roku biegając po puszczy w Niepołomicach robiłem kółeczko 8km lub nieco większe – 10km. Puszcza jest tak doskonale zaprojektowana dla biegaczy, że wybierając standardową trasę po ścieżkach rowerowych w magiczny sposób wychodzą równe dystanse jak chociażby te wspomniane powyżej (sprawdzone GPS-em). Nie wiem skąd to zamiłowanie u mnie do “okrągłych” dystansów – ale biegi z reguły mają równe dystanse: 3, 5, 10, 12, 20 czy 44km. Tak czy inaczej po przebiegnięciu nonstop 10km czułem bądź co bądź zmęczenie, znudzenie nie mówiąc o stawach kolanowych i krzyżu- a zdarzało sie…
Tydzień temu, biegając po bieżni program 5K, byłem niejako zmuszony przez maszyne zakończyć bieg po 5km. Bieżnia ta miała funkcję Cool Down – dodatkowe 5 minut marszobiegu na uspokojenie tętna. Po jednym takim 5K i dodatkowym 5-cio minutowym odpoczynku, zatrzymałem bieżnie, zrobiłem kilka skłonów, odgięć, krążeń biodrami i…włączylem ponownie 5K… Bieżnia ruszyła od nowa a wraz z nią moje nogi zaczęły nawijać kolejne kilometry… Ale w jakim stylu! Praktycznie po 2 minutach zwiększyłem prędkość do wyższej niż ta, z którą biegłem poprzednie 5K. Nie podaje tutaj celowo żadnych wartości, ponieważ każdy z Was wie na ile go stać. Zaznacze jednak, że pierwsze 5km zrobiłem w bardzo relaksacyjnym tempie.
Przebiegłem drugie 5km na zupełnym luzie – a na dodatek szybciej i bardziej technicznie. Mięśnie były rozgrzane a ja nie przemęczony. W efekcie przebiegłem 10km w bardzo spokojnym czasie niecałej godziny wraz ze wspomnianym odpoczynkiem. Nie czułem bólu w kolanach ani w krzyżu.
Uważam tę technikę za godną polecenia tym, którzy chcieliby zacząć biegać podwójny dystans. Krótki minutowy odpoczynek w marszu lub marszobiegu, minutowa przerwa na rozciągnięcie mięśni oraz przeprostowanie stawów uczyni cuda przed kolejnym dystansem.
Nie róbcie za długiej przerwy, ani nie siadajcie, czy pijcie dużej ilosci wody, żeby nie “wystudzić się”. Można przemyć twarz – bardzo odświeża i poprawia samopoczucie.
Również dla osób, które biegają aby schudnąć metoda ta powinna być pomocna w zużywaniu większej ilości kalorii. Jeśli dobrze pamiętam to za godzinę wg maszyny spaliłem ok. 700 kalorii.
W tym napewno będę stosował tę technikę zarówno na treningach jak i na imprezach długodystansowych.
Mój optymalny dystans to 5km i przerwa. A Wasz jaki?
Napisane w Trasy, Trening | Otagowane 5K, bieganie, bieżnia, długi dystans, gps, kalorie, odchudzanie, pół maraton, Trening, utrata masy | Zostaw Komentarz »
D0kładnie jak w tytule, nie dzieje się nic. Ani dobrego ani złego. Stagnacja?
Ciekawe czy ktoś tam biega sobie…
Napisane w Ogólne | Komentarzy: 3 »
No i mamy kolejny rok. Część z nas zobowiązało się wypełnić kilka postanowień w nadchodzącym roku, inna część postanowiła nie planować nic na zapas. W której grupie Ty się mieścisz?
Ja w tym roku zdecydowanie wracam do planowania. W całej swojej złożoności, dynamice i dramaturgii, 2008 rok skłania mnie do refleksji i stanowczej metamorfozy.
Chociaż o bieganiu jest niewiele w zimowej edycji bloga, to myślę, że inwestycja w sport w 2009 roku może przynieść naprawdę wymierne zyski.
Każda inwestycja musi być przemyślana. Nie inaczej jest w przypadku poświęcenia części życia na aktywność fizyczną. Nie zapominaj o rozgrzewce, o odpowiedniej diecie witaminowej, nawadnianiu organizmu i regularności. W ten sposób zainwestowany czas i pieniądze w sport – napewno zaprocentują.
Nie będę zdradzał swoich osobistych aspiracji na 2009 rok. Życzę wszystkim aby obrali swoją własną, niepowtarzalną i słuszną dla nich drogę w 2009 roku. W całym tym indywidualizmie jednak pamiętajmy o innych.
Napisane w Ogólne | Otagowane 2009, bieganie, inwestycja w bieganie, inwestycja w sport, plany, postanowienia, sport | Komentarzy: 3 »


















